W lipcu w Medjugorie miałam okazję spędzić tam kilka dni. Co ważne w duchu rekolekcyjnym, z konkretnym planem dnia, przewodnikami, którzy w Medjugorie byli nie pierwszy raz.

Wizyta u Królowej Pokoju była dla mnie dobrym czasem spotkania z Maryją (w codziennym bloku modlitewnym spotykaliśmy się na 3 częściach Różańca Świętego) i Panem Jezusem w Eucharystii, Adoracji Krzyża oraz Adoracji Najświętszego Sakramentu. Przejmujący był dla mnie również udział we Mszy Świętej, podczas której rozlegały się modlitwy w przeróżnych językach do jednego Pana.

Chciałabym podzielić się również z Wami doświadczeniem Drogi Krzyżowej podczas wchodzenia na Górę Kriżevac (Góra Krzyża, z której szczytu widać Krzyż, mieszkańcy Medjugorie postawili go na pamiątkę 1900 rocznicy śmierci Pana Jezusa). Od pierwszego dnia patrzyłam na tę górę z dystansem i obawą, jak będzie wyglądała droga na jej szczyt – góry po jakich chodzę to górka, z której zimą zjeżdża się na sankach. Droga na szczyt prowadziła przez 14 stacji, stacja po stacji, krok po kroku. Pan Jezus w drodze na Golgotę nie stosował skrótów, nie ominął żadnej stacji, szedł do celu… Zrozumiałam, że tak samo jest z naszym życiem, decyzjami, celami, projektami. Z daleka projekt „magisterka”, „praca nad cnotami” itd. wydają się ogromne, nie do przeskoczenia, jednak krok po kroku przybliża nas do realizacji. Dla mnie to było odkrycie i ściągnięcie jakiejś maski z oczu. Teraz tylko pozostaje wyznaczenie celu i z Łaską Bożą droga ku realizacji.

Polecam rozmowę z abp. Hoserem, który jest wizytatorem w Medjugorie. Nie dodaje żadnych zdjęć, jedźcie zobaczyć sami! Dla mnie to Niepokalanów poza Unią Europejską.

Justyna Mućko